Czy zasada "3R" nie jest najlepszą drogą do wycofania doświadczeń na zwierzętach? PDF Drukuj Email

Czy zasada 3R (“Reduce, Refine and Replace - Redukować, Doskonalić i Wymieniać") nie jest najlepszą drogą do wycofania doświadczeń na zwierzętach?

Zasada ta (3Rs : “Reduce, Refine and Replace”)  opiera się na założeniu, że doświadczenia na zwierzętach, choć trudne do przyjęcia, mają wartość naukową, wiodącą do środków oraz metod leczenia ludzkich schorzeń. Rzecznicy/zwolennicy ww. zasady wspierają redukowanie, doskonalenie i wymienianie doświadczeń na zwierzętach "alternatywami". Z perspektywy dobra zwierząt zasada ta ma wartość w teorii, bo nie w praktyce. Jakkolwiek, nie ma to naukowego sensu, bo skoro coś nie sprawdza się w praktyce, to redukowanie i doskonalenie tego nie ma większego sensu. Powyższa zasada stała się niestety zasłoną dymną zezwalającą na to, że kontynuowanie doświadczeń na zwierzętach wygląda na godne akceptacji, tak długo jak długo owa zasada jest stosowana. Przemysł nie mógł, doprawdy, obmyślić lepszego chwytu reklamowego.


Ci, którzy dopuszczają ww. zasadę oraz "alternatywy" promują pogląd na doświadczenia na zwierzętach jako "zło konieczne". Utrzymują, iż każdy typ eksperymentu, a tych są miliony, jest niestety ale niezbędny aż do czasu, gdy zostanie zastąpiony rozwiązaniem "alternatywnym". Utrwala to zarówno praktykę, jak i mit, które to podtrzymują. Zwolennicy doświadczeń na zwierzętach twierdzą, że każdy jeden eksperyment musi zostać oszacowany, na podstawie poszczególnych przypadków, dla jego wartości naukowej oraz usprawiedliwienia/uzasadnienia go. Nauka jednak mówi dokładnie odwrotnie:

·         Zastosowanie wiedzy uzyskanej ze zwierząt szkodzi ludziom (sprawdź liczne przykłady na: A Critical Look at Animal Experimentation )

·         Nieprzekraczalne różnice międzygatunkowe oznaczają, że zwierzęta nie mogą "przewidzieć" jak ciało ludzkie zareaguje na chorobę bądź lek. Ich używanie gwałci najbardziej podstawową regułę biologii: teorię rozwoju. Dlatego też paradygmat "modelu zwierzęcego" winien zostać odrzucony jako nienaukowy.

Zasada "redukowania, doskonalenia i wymieniania" służy odwróceniu uwagi i oddebatowaniu tej najważniejszej sprawy, jaką jest rzeczywista wartość naukowa doświadczeń na zwierzętach. Pokazując się jakoby koncentrując uwagę na trosce o zwierzęta doświadczalne, ci, promujący ww. zasadę unikają wchodzenia w dialog na temat zasadności używania zwierzęcych modelów ludzkich schorzeń. Literatura naukowa ostatnich około stu lat ukazuje wystarczającą ilość materiałów dowodzących, iż wykorzystywanie danych zwierzęcych w badaniach medycznych jest zwodnicze i częstokroć niebezpieczne.

Nauka posiada już bogactwo nadrzędnych (a nie "alternatywnych") bazujących na ludziach metod do dyspozycji. Są one odpowiedzialne za opiekę medyczną jaką dziś mamy i są jedyną drogą do zapobiegania i leczenia ludzkich chorób, jednakże dla wielu brakuje już funduszy, podczas gdy doświadczeniom na zwierzętach funduszy nie brak. Lobby eksperymentów na zwierzętach utrzymuje, że doświadczenia na zwierzętach to kosztowny interes. Faktycznie, jest. Ale nie tylko to, że społeczeństwo płaci na to potężne sumy pieniędzy, lecz kosztuje to nas dużo więcej jeśli idzie o zdrowie ludzkie.

Społeczeństwu niepotrzebna jest obawa, że porzucenie badań na zwierzętach oznaczałoby zaprzestanie postępu medycznego. Przeciwnie, zapewniłoby większe bezpieczeństwo pacjentom i ochotnikom w próbach klinicznych jak też wyższe prawdopodobieństwo znalezienia leków na ludzkie choroby.

[Więcej informacji: What Will We Do If We Don’t Experiment on Animals? Medical Research for the 21st Century (Greek & Greek, Trafford 2004).]