Najwyższy czas, by przetestować testujących PDF Drukuj Email

Zbytnie zaufanie do testów na zwierzętach jest zwodnicze, co więcej naraża ludzkie zdrowie i życie na  niebezpieczeństwo (Kathy Archibald)
 
2009-01-15W swoim artykule People Power, Sophie Petit-Zeman błędnie utożsamia wszelkie medyczne badania z eksperymentami na zwierzętach i przedstawia w nieprawdziwym świetle oponentów tych eksperymentów, jako przeciwników postępu naukowego.

Jako genetyk, który pracował w dziedzinie farmaceutyki, podzielam opinię, iż medyczne badania są niezbędne. Dziękuję medycynie i chirurgii za wielokrotne uratowanie mojego życia , ale jestem wdzięczna lekarzom i pacjentom, którzy przeszli podobną terapię przede mną, a nie zwierzętom.

 

Wszystkie, stosowane obecnie leki i terapie, odkryto dzięki przenikliwej obserwacji pacjentów, pomysłowej i nowoczesnej technologii oraz pionierskim eksperymentom. Aspiryna, najpopularniejszy lek na świecie, nic nie  zawdzięcza testom na zwierzętach, tak samo jak środki znieczulające, antydepresanty, leki przeciwko AIDS itd.

 

W jaki sposób społeczeństwo ma ocenić, czy eksperymenty na zwierzętach są niezbędne, jeśli jedyne, co słyszą, to niczym nieuzasadnione stwierdzenia, takie jak: Najważniejsze postępy w medycynie ubiegłego wieku byłyby niemożliwe, gdyby nie eksperymenty na zwierzętach The Association of Medical Research Charities

 

ASA (The Advertising Standards Authority, instytucja nadzorująca przestrzeganie Brytyjskiego Kodeksu Reklamowego ) zarządziła, iż stwierdzenie to nie powinno być powtarzane, gdyż jest zwodnicze. Mimo to, stało się ono mantrą propagatorów wiwisekcji.

 

Ta kwestia powinna być oceniona na podstawie faktów. Przykładowo testowanie leków: dowody pokazują, iż testy na zwierzętach przewidują mniej efektów ubocznych niż rzut monetą. Dlatego dziewięć z dziesięciu leków, które zostały przetestowane na zwierzętach okazują się nieskuteczne w próbach na ludziach, co więcej szkodzą wolontariuszom, a w niektórych przypadkach powodują ich śmierć.

 

Ostatnia taka niefortunna próba w Londynie dostarczyła niezbitych dowodów na brak sensu testowania bezpieczeństwa leków na zwierzętach: próbowano przekonać sześciu nieszczęsnych mężczyzn, iż lek TGN1412 jest całkowicie bezpieczny, gdyż okazał się bezpieczny w eksperymentach na małpach naczelnych.

 

Można wymienić wiele „farmaceutycznych katastrof”, gdzie setki ludzi poniosło śmierć, mimo, iż testy na zwierzętach wykazały, że lek jest bezpieczny. Vioxx, lek na artretyzm, został wycofany z globalnego rynku w 2004 roku. Lek okazał się bezpieczny, a nawet korzystny dla serca w eksperymentach na zwierzętach, ale spowodował 320,000 ataków serca i udarów u ludzi, w tym śmierć 140,000 z nich. Jeden z dyrektorów FDA (The US Food and Drug Administration) opisał to jako "największą farmaceutyczną katastrofę w historii świata"

 

Efekty uboczne leków na receptę, które zostały przetestowane na zwierzętach przed ich zastosowaniem u ludzi, są dzisiaj czwartą przyczyną zgonów w krajach zachodnich.

Eksperymenty na zwierzętach nie zapewniają nam bezpieczeństwa, a rząd nie wyciąga wniosków z kolejnych katastrof. Może tym razem, ze względu na to, iż testy na małpach naczelnych były przyczyną klęski w przypadku leku TGN1412, potrzeba przeprowadzenia dokładnej analizy przydatności testów na zwierzętach zostanie wzięta pod uwagę. Nawet podręcznik „Laboratory Animal Science” przyznaje, że bezkrytyczne zaufanie do wyników testów na zwierzętach może być niebezpiecznie mylące i kosztowało zdrowie lub życie dziesiątki tysięcy ludzi.

 

Testy na zwierzętach wprowadzają w błąd również w innych obszarach: utrudniają i opóźniają zrozumienie mechanizmów ludzkich chorób. Były dyrektor NCI (US National Cancer Institute, Amerykański Narodowy Instytut zajmujący się badaniem nad rakiem) Richard Klauzner stwierdza z ubolewaniem: Historia badań nad rakiem to historia leczenia raka u myszy. Leczyliśmy myszy z raka przez dziesiątki lat. Takie leczenie po prostu nie działa u ludzi.

 

NCI twierdzi również, iż prawdopodobnie nie wykorzystaliśmy wielu efektywnych leków na raka, gdyż nie zadziałały one u myszy. Dym papierosowy, azbest, arszenik i benzen są bezpieczne po przyswojeniu, jak wykazały badania na zwierzętach. Z kolei z 20 substancji, które nie powodują raka u ludzi, 19 wywołuje tę chorobę u gryzoni. Siedemset leków na udar okazało się być skutecznymi w eksperymentach na zwierzętach. Ze 150, które do tej pory zostały podane pacjentom w próbach klinicznych, żaden nie okazał się bezpieczny i efektywny. Tak samo trzydzieści szczepionek na AIDS, mimo wspaniałych wyników w testach na małpach naczelnych, nie zadziałało u ludzi.

 

Nie ma ucieczki od faktu, iż ludzie muszą być królikami doświadczalnymi podczas testowania nowych terapii.  Oczywiście, zdrowie i bezpieczeństwo badanych wolontariuszy powinno być nadrzędne, a najlepsze przedkliniczne zabezpieczenia i testy muszą być zapewnione, aby ich ochronić przed działaniami niepożądanymi.

 

Nowe leki przechodzą trzy podstawowe fazy testowania: modelowanie in vitro (probówka) oraz in silico (komputer), testy na zwierzętach i w końcu próby na ludziach. Przed rozpoczęciem testowania u ludzi, powinniśmy uzyskać przekonywujący dowód na to, że lek jest bezpieczny i efektywny. Żadna metoda – testy na zwierzętach,

 ludziach, czy w probówce, nie są w stanie przewidzieć reakcji każdego pacjenta ze 100% dokładnością.

 

Reakcje są różne u osobników różniących się wiekiem, płcią, grupą etniczną. Dlatego właśnie próby kliniczne powinny być reprezentatywne dla całej populacji. Wszyscy różnimy się od siebie, ale nie w takim stopniu w jakim różnimy się od zwierząt. Metody bez udziału zwierząt nie są nieomylne, ale stanowią dużo bezpieczniejszą alternatywę.

 

Obecnie 92% nowych leków nie sprawdza się w próbach klinicznych. To oznacza, że wolontariusze w tych próbach cierpią z powody niespodziewanych efektów ubocznych, które mogą być poważne, a nawet śmiertelne. Według  Drug Discovery World - dzieje się tak głównie dlatego, że dane pochodzące z eksperymentów na zwierzętach nie przewidują efektywności działania danego leku u człowieka .

 

W naukowych i farmaceutycznych kręgach, od dziesiątek lat, wiadomo, że testowanie leków na zwierzętach nie jest godne zaufania.  W 1962 The Lancet skomentował: Musimy stawić czoła faktom – najbardziej dokładne testy na zwierzętach mogą nam powiedzieć niewiele o efektach danego leku u ludzi. W 1964 roku James Gallagher, dyrektor medyczny Laboratoriów Lederle, przyznał: Eksperymenty na zwierzętach są przeprowadzane dlatego, że są legalne, a nie dlatego, że mają jakąś wartość naukową. Ich przydatność w medycynie ludzkiej jest zazwyczaj znikoma.

 

A więc kompanie farmaceutyczne przeprowadzają testy na zwierzętach głównie po to, by przestrzegać rządowych regulacji. Zasadniczo, testy na zwierzętach zapewniają kompaniom farmaceutycznym możliwość uchylenia się od odpowiedzialności w sytuacjach, gdy lek zabija lub szkodzi ludziom. Umożliwiają im również uniknięcie kosztów przeprowadzania prób klinicznych na taką skalę, na jaką powinny być przeprowadzone.

 

WI 1984, profesorowie Lawrence, McLean i Weatherall zaobserwowali: Metody oceny toksyczności leków poprzez badania na zwierzętach są czysto empiryczne i nieuzasadnione… Niezbędnym jest przeprowadzenie badań, które sprawdzą, czy takie testy mają wystarczającą wartość przewidująca, aby być uzasadnione, czy stanowią bezsensowną stratę środków materialnych...

 

Od tego czasu przybywa coraz więcej dowodów na to, że eksperymenty na zwierzętach są zupełnie nieprzydatne i nie spełniają swojego zadania, mimo to, nigdy nie przeprowadzono analiz mających na celu ocenę ich zasadności. W obliczu ostatnich katastrof farmaceutycznych, jedyne co nam pozostaje, to powziąć kroki w celu naukowej, niezależnej i przejrzystej analizy przydatności testów na zwierzętach.

5 MAJA 2006
Guardian Unlimited

 

· Kathy Archibald ijest dyrektorką Europeans for Medical Progress organizacji walczącej o bezpieczeństwo pacjentów, która nawołuje, aby ocenić wartość eksperymentów na zwierzętach w medycynie ludzkiej.